PUT YOUR MOTHERFUCKING HANDS UP!

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Znalazłam plejlistę na bloga i nie wyłączyłam auto odtwarzania. :C

Z takich radosnych informacji, to mam od piątku tak zajebisty humor, że aż się sama temu dziwię. Pozbyłam się jakimś cudem takiego kamienia, który ciążył mi od grudnia na sercu. Niby nic, ale jak ma się taki nastrój po raz pierwszy od 2 lat, to naprawdę może to przybić. Na szczęście - dzięki muzyce [ dokładnie tej z plejlisty :P], zimnej kawie i Kaś dostałam epickiej głupawy. Po raz pierwszy od dawna. Jestem dziwnie szczęśliwa i nikt ani nic tego nie zmieni... Przynajmniej taką mam nadzieję. Więc chyba oficjalnie mogę napisać: żegnaj emo - nastroju. :P


Piję właśnie zieloną herbatę o smaku prażonego ryżu. Jest przepyszna. I mówi to ktoś, kto do tej pory na sam widok zielonej herbaty miał ochotę zwymiotować. :P W ogóle mam ambitny plan zacząć się dobrze odżywiać i więcej ruszać. :P I przestać pić pepsi litrami. >< W ogóle mam takiego pecha, że zawsze jak coś jem i włączę tv to lecą programy typu 'Pogromcy nadwagi'. :P Nadwagi nie mam, ale daje to wiele do myślenia. O.o Nie wiem - jesz pączka, widzisz dziewczynę, która waży 150 kg i zastanawiasz się, czy ci ten pączek był tak koniecznie do szczęścia potrzebny. Dobry sposób na dietę. xP Momentalnie od jedzenia odpycha. Tak samo jak oglądanie na youtube teledysków ulubionego wykonawcy, z tym, że tak to pewnie mam tylko ja. :P


Nie mogę się doczekać wakacji. Po raz pierwszy chcę, żeby było ciepło. Mam ogromną ochotę pojechać nad jakąś wodę. I mam dość zimy. Po raz pierwszy w życiu chcę pojechać nad wodę, żeby się w niej pochlapać i po raz drugi chcę końca zimy. Do zeszłego roku lubiłam zimę, ale przeszło. Zaspy, mróz, śliskie chodniki i zamarzające busy. Nie to, że jakoś specjalnie uwielbiam moją szkołę, ale co innego kiedy mi się nie chce do niej iść, a co innego kiedy chcę, a nie mogę. I mimo wszystkich przeciwności mam zamiar nie poddać się czarnym myślom. Bo wszystko będzie dobrze i nie będę musiała rezygnować z marzeń, a ich spełnienie zależy tylko i wyłącznie ode mnie! Muszę tylko uwierzyć w siebie.

Kącik fangirla:
NIE, NAWET ZDJĘCIA POZAMARZANYCH BIG BANGÓW NIE SPRAWIĄ, ŻE POLUBIĘ ZIMĘ.
Trolololo.

Edit: Jeśli brak ci inspiracji na notkę, zajrzyj na główną stronę bloblo. Moja ulubiona grupa społeczna: mentalne 13stki w różnym, fizycznym, wieku, które ciągle się bez powodu nad swoim wyglądem użalają. I które nie mają gorszych kłopotów niż chłopcy. :C Mam trochę lat, mentalnie jestem pięciolatkiem, ale chciałabym mieć takie kłopoty. :c Ja mam taką zasadę, że narzekam tylko na to, na co nie mam żadnego wpływu. No bo na przykład aktualnie chciałabym być nieco niższa. Nie znam żadnego sposobu na to, żeby się jakoś skrócić, więc mogę na to narzekać. Takie mam rozumowanie, być może dziwne. Nie jestem również gruba, ale gdyby udało mi się zrzucić kilka kilogramów, to bym nie narzekała. Ale na boga - samo pisanie, że jestem gruba i obleśna nic nie zmieni, a sposobów na to, by to zmienić jest kilka. Wystarczy zacząć uprawiać sport, pójść na siłownie, jeśli to możliwe i zmienić dietę. Jeśli nie chce mi się tego robić, bo jestem leniwa lub nie wyobrażam sobie dnia bez paczki czipsów i słodkiego, gazowanego napoju to nie narzekam, że jestem gruba. Sama się na to skazuję, nie?

Ach, muszę ograniczyć wulgaryzmy w wypowiedziach. Zmieniam się w dorodnego, czerwonego buraka. D: Zgonię to na szkołę, do której chodzę, a raczej na osoby, z którymi przebywam na co dzień. Chłonę wieśniackie zachowania jak gąbka wodę, aż strach się przyznać. Szlachta równa do plebsu. D: Mam plan w ogóle przestać pić. I to nie dlatego, że mój sylwester przez alkohol szybko się skończył (takie w zasadzie było założenie, więc ok).

Trololo - przeczytałam swą pierwszą i drugą notkę na tym blogu. SHINee i SuJu to nie była moja muzyczna broszka, a teraz nie mogę bez tego żyć. Ile może się zmienić w życiu przez kilka miesięcy. xDDD I w sumie cieszę się, że się zmieniło, bo opcja 'zakutego metalowca' to byłoby coś strasznego. Bo przez takie zakucie kulturowe/muzyczne czy jakiekolwiek inne można nie zauważyć tylu ciekawych rzeczy, zjawisk i można stracić możliwość na poznanie naprawdę świetnych ludzi. Jezu, jak ja się cieszę, że nie jestem głupia. xD
Tagi: big bang lol
19.02.2012 o godz. 10:14
... to se myślę - notkę jebnę~!

Muszę nauczyć się ubierać odczucia w słowa, więc blog to chyba dobre miejsce na to? W zasadzie to o tym blogu mi Karolka przypomniała, bo już miałam zakładać nowego. :P

Generalnie wczoraj przeżyłam horror - borowanie trzech zębów na raz. Cóż z tego, że z-niby-znieczuleniem, skoro jeden się znieczulił, drugi w połowie a trzeci wcale? Bołało w cholerę, choć najbardziej bolało samo znieczulanie. Nienawidzę igieł.

W ogóle odkryłam, że mam 28 zębów. xDDD W zasadzie to 27,5 zęba. xD' Nie wiem, jak to możliwe, że mając już 3,5 ósemki na wierzchu mam 27 i pół zęba, ale tak właśnie jest. xDD Taak - nie miałam co robić w nocy, więc liczyłam zęby. xD

Na szczęście nie mam ostatnio zbyt poważnych problemów, poza moją klasą, której serdecznie nienawidzę (tak, brzmię jak 16letnie emo, ale jakoś postaram się przeżyć ten fakt). Ferie mi się skończyły, ale dzięki Karolce przedłużyły się o dwa dni. Na samą myśl, że jutro już nic mnie nie uratuje chce mi się płakać. Jak już jesteśmy w emoklimatach, to dopadła mnie parę miesięcy temu 'jesienna depresja', która trzyma mnie do teraz. >< Dawno nie miałam 'doła' przez tak długi okres czasu i czuję się z tym dziwnie. Jeśli o moją klasę chodzi - to jakby co to w ciąży jestem. Od 3 lat już chyba nawet. Bo ubieram się w luźne, męskie bluzy. :D W sumie to mnie to rozbawiło nawet, bo dowiedziałam się o tym tuż przed feriami. Dziwne, że nie wpadli na to w pierwsze klasie. ;o Głupi ludzie potrafią poprawić nastrój. :D

Straciłam wątek, więc kończę. Mam nadzieję, że więcej o tym blogu nie zapomnę, LOL.


Piosenka idealna na mój nastrój.

Jebłam.
Tagi: notka
14.02.2012 o godz. 16:18
Z tej okazji dowcip:


"MISTRZOSTWO ANGLII?!"




Dłuższej notki nie będzie na razie, mecz sam się nie obejrzy. <333
Tagi: 11
24.05.2011 o godz. 21:08
Motyw przewodni: "Dawno nie gadałyśmy o gołębiach". Hahaha. Motyw pośredni: "Jak nie wiesz gdzie iść, zawsze możesz za miejskim popędzić". Aż szok, że to było miesiąc temu.

Spontaniczne decyzje są dobre, bo są dobre i spontaniczne. Jak nie zastanawiasz się nad czymś długo, oznacza to, że popełniasz jedną z najlepszych decyzji swojego dotychczasowego życia. Przynajmniej w moim przypadku. xD

Wszystko zaczęło się od piosenki, a skończyło na eksploracji miejsc nieznanych, z mapką narysowaną na kartce i wypisanymi ulicami. Skończyło się na gonieniu miejskiego, bo ani mapka, ani nazwy ulic nam nie pomogły. Dobrze, że nazwę ulicy docelowej znałyśmy. Generalnie taka akcja: jedziemy sobie z rodzicami samochodem i rozkmina: ' Ej, mamy kasę, jedziemy na koncert?'. xD "ok, jedziemy!" Cztery dni później bilety w domu, więc nie ma odwołania. Na miejscu kluczenie po nieznanym mieście. I po jakiejś godzinie pogoń za miejskim. xDDD W końcu na miejscu, znalezienie kumpli, wjebanie się w kolejkę i dajemy. Trochę ścisku, ale w porównaniu do ubiegłorocznego KSU w Ustrzykach to luz był. W porównaniu do ubiegłorocznego KSU to wszędzie byłby luz w sumie. I tego. Koncert BYŁ MEGA. Ja pierdole i tyle mogę napisać. Jedyny słaby punkt to moja 'ulubiona' piosenka, która za czasów mojej wczesnej młodości spędzała mi sen z powiek. W zasadzie to nawet nie piosenka, a charakterystyczny wygląd wykonawcy. Teraz wykonawcę kocham [ z wiekiem się mądrzeje haha], ale uraz do piosenki pozostał. Bo jest mierna. xD Ale nvm. Po koncercie posiadówa jeszcze w klubie i trzeba wracać na dworzec. Dałyśmy radę, a tu taki zonk, bo dworzec zamykają. Trzeba iść do pobliskiego baru, cóż zrobić. No i poszłyśmy [ i gdzieś w tym momencie zaczyna się moja wielka miłość do kpopu xDDD]. W barze wielki szalik Lechii [ co ogarnęłam dopiero po dwóch godzinach siedzenia w barze, poczułam się jakby na czole ktoś mi napisał LECH POZNAŃ i chciałam zwiać, ale gdzie tu kurfa zwiać o 3 w nocy? xDD], oglądanie Koreańskich klat z dziewczynami [ i chłopakiem xDD] z Poznania a potem bajeczny taniec koleżanki, która naćpała się landrynkami z biedronki xD. Gdzieś po drodze: "Najpierw subtelnie, potem mniej, a na końcu BING BANG!" [ nie tylko autor wypowiedzi ma dziwne skojarzenia z nazwą tego zespołu hahaha]. O 4 znów na dworzec, ale... Co tu robić do 13.28? Miałyśmy rano coś zrobić ze sobą, ale do szóstej spanie. Nie było wygodnie, ale narzekać nie ma co. xD O szóstej obudziły się gołębie. I gdzieś do 13,00 rozkiny o gołębiach.[ ' coś dawno nie gadałyśmy o gołębiach, nie?" " dobra, skończmy bo ludzie dziwnie patrzą" xD i w tak w kółko xD] Nawet nadałyśmy im imiona i te takie tam. Gdańskie gołębie nie lubią skitelsów. xDD 13.28 czas wracać do domu. Ja z gazetą o futbolu w łapie na peronie czekam na pociąg, kolega do którego Kaśka nie raczyła się przyznać przygląda się przez ramie, a ja radośnie czytam wywiad z Giggsem i łapie fazę. xD W ogóle dziwnie ludzie patrzyli, bo miałam w łapie gazetę o piłce i machałam przed nosem Kasi tym wywiadem z okrzykiem na ustach "PATRZ! RYAN GIGGS!" xDDD Kasia oczywiście to olała, menda. Menda do kwadratu - czemu się nie przyznała do kolegi. Aż sama żałuję, że się z nim nie przywitałam, choć oficjalnie to go jeszcze nie znam haha. Zonka by miał chłopak, gdybym go po imieniu nazwała. xD No i już w pociągu, cacy, siedliśmy w przedziale z dziadkami, którzy na mnie się dziwnie gapili podobno, bo miałam bluzę w czaszki na sobie. Hahaha. Ciekawę, czy jak przysypiałam to się modlili po cichu haha. I po 9 godzinach w Lublinie. Jeszcze godzina i w domu. Oficjalnie zaliczyłam 44 godziny w glanach bez przerwy. Przez długi czas to będzie mój rekord. xD Po tych 9 godzinach w pociągu, szcześć godzin do Krk to był tyciu pikuś. Ale do Gdańska był ścisk w przedziale a do Krk luzik i można się było wyciągnąć jak pan w przedziale bez kłopotu. Ogółem było bosko.


Za chaos w tej części wypowiedzi nie przepraszam, bo chaos jest zajebisty. Pamiętajcie o tym. xD


Dziś MU po raz 19 zostało mistrzem Anglii. Historia dzieje się na naszych oczach. :D Liverpool został strącony z 'pieprzonej grzędy' i teraz to oni muszą za nami gonić. Na sam koniec meczu dzisiejszego aż się popłakałam. Kocham ten klub po prostu. Na początku sezony przyznam szczerze martwiłam się, ale jak widać nie trzeba było. Trochę prezentów od przeciwnika, ale przede wszystkim ciężka praca i konsekwencja. Następny sezon będzie definitywnie cięższy, mam wrażenie, że The Reds się odrodzą, Man City to samo - dziś po 35 [36?] latach w końcu coś wygrali, gratulacje. xD[ Szkoda trochę, flaga na OT się zdezaktualizowała zdeka xD] Liczę, że Arsenal też się ocknie, bo lubię ten klub i życzę im wszystkiego najlepszego. Ale najważniejsze:




I całą resztę można mieć w dupie. xD Teraz 28 maja i Barcelona!



hahaha. Jak ogarniam jak niewiele mi do szczęścia trzeba to mi się z samej siebie śmiać chce. Znalazłam gifa, na którym SuJu byli w koszulkach MU a dziś tłita Evry o tym, że lubi SuJu. Jebłam na cyca i mój zajebisty humor stał się jeszcze bardziej zajebisty hahaha. W ogóle kocham Evre i Parka. Takich trzech jak i dwóch to ani jednego nie znajdziesz haha.

Ni jeszcze był Carlito, ale teraz to nie ta część Manchesteru. xDDD

KLIK TU.


'WYGRAMY Z BARCĄ BO JI BĘDZIE BIEGAŁ CAŁY DZIEŃ ZA MESSIM' HAHA. < 3


______________

Teraz dopadła mnie jakaś żałość, może przez to, że znowu zamiast dupę z domu ruszyć ubzdurałam coś sobie. Ludziom chyba czasem na mnie zależy, przynajmniej niektórym, tak odrobinę. A ja to perfidnie olewam. Choć nie wiem, na ile to jest prawda, a na ile przyzwyczajenie. Chyba nie tego oczekuję. Nie lubię ludzi, którzy próbują włazić wszystkim w dupę, przypodobać się na siłę, ludzi którzy udają, że wszystko jest okay, a tak naprawdę jest beznadziejnie. Nie zmienię ludzi, ale chyba sama też tego ze sobą nie zrobię. Przyzwyczaiłam się do siebie za mocno i choć moja osoba mnie uwiera, to nie mam ochoty nic zmieniać. Może kiedyś, zobaczymy.
Tagi: 10
14.05.2011 o godz. 22:28
Jeśli nie umrę, to będzie dobrze. Wykończy mnie albo ból klaty, albo Kaś, którą irytuje mój głos. Nudno jest jakoś. I zimno. Jedyne urozmaicenie dnia to praktyki. Lepsze niż szkoła. Nic mi się kompletnie nie chce, poza spaniem. Mogłabym przespać cały dzień, a dziś to masakra. Okazało się, że chyba wszyscy mieli taki dzień. Że się nic nie chciało. I dobrze, przez 3 godziny [na cztery, hehe xD] przysypiałam sobie. Staram się nie kaszleć, bo brzmię jak za starych czasów, kiedy byłam bobkiem [ czyli jak stary gruźlik]. Jestem zbyt tępa dziś, żeby napisać coś tak zajebistego, jak na początku. Pewnie i humor też nie ten. Generalnie mam nadzieję, że wsio wróci do normy, bo mam siebie chyba aktualnie dość. I wszystkich dookoła też, haha.



Dziwnie tak ostatnio. Jak mi się jedna piosenka wkręci, to słucham jej bez przerwy. Rekord - 5 godzin wałkowania jednej nuty, bez uczucia znudzenia. ;o Teraz czas na to. Czuję się, jakbym kogoś właśnie zdradzała. Hahahah.




Dylemat:

8b5cb3e848c7f478283965ee458531b2.JPG
Tagi: 9
11.05.2011 o godz. 22:11
... gdyby Korea w Europie leżała. Znów się nie dostaliśmy do finału - zdziwieni?



Tagi: 8
11.05.2011 o godz. 07:28
przypomina dźwięk przerażonego kurczaka. Chyba umieram, czy coś tam. Bolą mnie płuca i w ogóle. Idę do lekarza, którego średnio lubię, bo innego nie ma. Słucham już 5 dzień tych samych piosenek. Ogółem wesoło jest. <3 Jeśli w tym tygodniu nie zdechnę, to znaczy, że jestem nieśmiertelna. ;o Zjadłabym jakiegoś dobrego loda, hehe.
Tagi: 7
10.05.2011 o godz. 12:32
Było całkiem sympatycznie. Dowiedziałam się, że jestem osobą towarzyszącą, żeby ludności pracującej w szkolnej stołówce nudno nie było. : D Od razu nawet zaliczyłam pierwszą wizytę sanepidu i się zestresowałam. Ale wsio było okay. Dużo lepsze jest to, niż wstawanie o 5.30 do szkoły i to wszystko po drodze. Ogółem jeszcze dwa tygodnie wolnego. <3

Wczoraj MU praktycznie zapewniło sobie majstra! ;-) Żeby go nie zdobyć teraz, musiałby im ktoś nogi pourywać przy samej dupie. Jeszcze jeden punkcik i można spokojnie o Barcelonie myśleć. 28 maja to będzie przeprawa! Ale wiadomo - podwójna nasza! :P


Co poza tym? Chora jakaś jestem. Na szczęście gimnazjum tuż za płotem, więc daję radę. Rano warczałam i sapałam jak parowóz, dusiło mnie w klacie i miałam ohydny kaszel, ale teraz się poprawiło trochę. Chyba będzie trzeba iść do lekarza.

Nie stać mnie teraz n dłuższy wywód, przepraszam. Dobranoc.





Tagi: 6
09.05.2011 o godz. 14:58
Hasło dnia: Jestem kibicem Lecha, więc ty mnie tu nie wkurwiaj.


Finał ligi mistrzów - rewanż za Rzym. C'mon United! Wembley zostanie angielskie! ;-)

Kogo mi najbardziej było szkoda, po rewanżu z Schalke?




Tak, szkoda mi go było. :)

Piosenka tygodnia:



Wczoraj słuchałam tego przez.... 5 godzin. Bez przerwy.
W garniturach wyglądają bosko. Białych garniturów nie powinni z siebie ściągać w ogóle. <3


Jak ja ich kocham. <3
Tagi: 5
06.05.2011 o godz. 16:46
'nie mam w sercu bozi, to mogę mieć man united'


Piosenka na podróż:
(wybrana totalnie losowo spośród lastefemowych propozycji - ale jest przefajna)




Nie mam zbyt czasu i ochoty by coś napisać. C'ya.
Tagi: 4
28.04.2011 o godz. 19:58
A ja jadę do Karolki, a wy nie. Prosty wybór - za trochę większą kasę spędzić weekend w miłym towarzystwie osoby, którą się lubi, czy iść na urodziny osoby, która ma cię w dupie, z totalną wzajemnością. Jak się ktoś zapyta - byłam u Karolki, a nie żadnej $^&*%# urodziny. <333 Łaski mi nie robią, a każda okazja, żeby olać towarzystwo jest dobra. A taka okazja, jak wyjazd do Karolki nie zdarza się często. <333
Rzekłabym - baaardzo przyjemne z pożytecznym. : D

Wczoraj był mecz. Ja to kibic MU od dawna jestem, ale wczoraj grali z Schalke, a w wypadku tej akurat niemieckiej drużyny nic nie jest proste. Jedyne co zapamiętałam (bo mi transmisje wszelakie po kilku minutach padały, kurde) to było w kolejności: Uchida skoszony przez Parka (a był, kurde, taki miły), Uchida kopnięty przez Evre (Pat wspiera swojego najlepszego kumpla w szerzeniu anty - japońskiej propagandy [bo Koreańczycy są najfajniejsi, nie? xD]), kilka zajebistych interwencji Neuera (&%%$*!!!!!!) gol Giggsa (ciekawe, czy po meczu się z Raulem koszulkami wymienili?) i Rooneya. TYLE! Nie spodziewałam się, że Schalke tak łatwo da się ograć, ale trudno. MU bliżej Wembley, a to się liczy. Mimo, że Uchida jest takikurwaprzezajebiściesłodki. Bo MU to najlepsza drużyna, nie?

Odp. No. ^^

I tyle o futbolu, dziękujemy i zapraszamy za tydzień. :P


Krótki przerywnik: Kaś ponoć lubi mnie czytać, choć tego nie robi (:P), ale ponoć lubi mój styl (jaki kurwa panie styl?), więc specjalnie pozdrowienia dla niej, z obleśnym, mokrym całusem w polika. :*

Co ja tu chciałem?


A propos meczu, to po nim tuż wpadłam właśnie z Karolką na pomysł podboju Niemiec, w którym to ma nam pomóc kolega Jakub, który całkiem przez wypadek pochwalił się wujkiem mieszkającym w Gelsenkirchen, w okolicy stadionu Schalke. xD Szkoda, że nie zdaje sobie sprawy z tego, co uczynił. Będzie koniec świata i o-ja-pierdolę. Teraz to już ewidentnie koniec notki o futbolu i tematach pokrewnych.


Teraz pogadamy o tym dlaczego wyjazd do Paryża to byłby dobry pomysł.
1. Bo SuJu.(Kyuhyun. ^ ^ ^).
2. Bo SHINee.
3. Bo tak.
Czyż to nie wystarczające powody na to, aby wybrać się do Francji? ^^ Oczywiście, że tak, po co pytam. :P Szczególnie ostatni punkt może zadziałać na wyobraźnie, haha.


Poruszmy teraz zagadnienie zawarte w tytule notki. Skąd ten tytuł się wziął? Ano, się stąd wziął:



Jeśli muszę coś dodać, bo nie ogarniacie, to nie mam pytań. To zdjęcie, a szczególnie ten różowy podpis, mówi wszystko.

ZATAŃCZMY! : D








Jakby coś kogoś, to zapraszam na mój lastefem, zdziwcie się. xDD --> tu klik. Fajnie, c'nie?

Dziecinnieję na starość, będę młoda duchem, ale z pewnością nie dupą (lol, cóż za inteligentny tekst, mądrość się z niego wylewa, aż... brak słów o.O).




Chyba wyczerpałam limit głupoty, dziękuję i do widzenia. 'Sajonara łosie'. : *

Ps. Manu kocha Atsuto, aj lof dem bouf. xDDD < 3 Dej ar soł kjut, arent dej? xD




Ciekawe, kto mu po Niemiecku mazał po tej koszulce?

Teraz ewidentnie koniec notki o futbolu. Bo koniec w ogóle.
Tagi: 3
27.04.2011 o godz. 16:58

...



Tydzień temu ta piosenka najzwyczajniej w świecie mnie irytowała, ale teraz mnie przekonała. Trafiła pewnie na dobry nastrój, który jest mówiąc dosadnie chujowy, i próbuje go naprawić. Nie mam jej tego za złe, ale wynik pracy jak na razie jest negatywny. Enjoy.
Tagi: 2
25.04.2011 o godz. 16:52
Blog założony... dawno, właśnie doczekał się pierwszego wpisu. Brawo dla mnie!


A więc dzień dobry ludzie!


Nie mam zamiaru opisywać tu swojego dnia godzina po godzinie, bo takie notatki są nużące i bezsensowne. Raczej jakieś luźne przemyślenia. A że nie bardzo potrafię myśli w słowa ubierać, to jakiejś regularności zdecydowanie po tym blogu bym się nie spodziewała. Opisywać siebie chyba też nie warto, bo wszystko 'wyjdzie w praniu'. Tyle tytułem wstępu.


Tak się zamotałam, że nawet nie ogarniam, kiedy do szkoły trzeba wracać. Najnowsze informacje brzmią: środa. Mam taką nadzieję, bo perspektywa wtorku w szkole mnie przeraża z kilku powodów. Choćby fakt przebywania z dwulicowymi osobnikami niezdolnymi do uczuć wyższych, obrabiającymi sobie tyłki, żeby później radośnie padać sobie w ramiona. Mój mózg tego nie ogarnia. Zauważyłam, że w tej dziedzinie jestem... staromodna? Można tak powiedzieć? Mam nadzieję, że wiadomo, o co chodzi. Urodziłam się kilka lat za późno i sama siebie w tym utwierdzam. Z każdym dniem coraz bardziej.


Teraz jestem sama w domu, rodzice wraz z siostrą porozjeżdżali się po rodzinach, a ja siedzę przed kompem i płodzę tę notkę. Głębszych przemyśleń odnośnie świąt nie mam, dla mnie ograniczają się do wolnego i szarlotki. Na szczęście do kościoła też nikt nie goni - mama skapitulowała parę ładnych lat temu. Choć zabawna sytuacja miała miejsce. Ja mówię o tym, jaka ładna pogoda i jak przyjemnie będzie spacerować w strugach deszczu, a mama na to: 'to trzeba było iść do kościoła!' I co, przestałoby padać?


Byłam zła, ale mi przeszło. Nie odpowiadam za debilizm ludzi, którzy kiedyś wydawali mi się bliscy. Mówi się trudno, żyje się dalej. Towarzystwo można zmienić, człowieka jako osobę znacznie trudniej, o ile w ogóle się da. Po co próbować. Może pójście na łatwiznę, ale bezpieczniejsze dla mnie, a reszta mnie nie interesuje. Dlaczego mam zastanawiać się nad czymś, na co nie mam wpływu? Na zachowaniami, których nie rozumiem i nigdy nie zrozumiem? Dam sobie spokój, tak będzie lepiej.

A teraz coś dla ucha. Generalnie nie moja muzyczna 'broszka', ale nie potrafię się tym dwóm grupom oprzeć. A wpływ na to ma zapewne bardziej urok wykonawców, niż wartości muzyczne. (;







Chyba teraz wypadałoby za uwagę podziękować. Więc dziękuję.
Tagi: 1
25.04.2011 o godz. 15:13
shithappens
PUT YOUR MOTHERFUCKING HANDS UP!
Skąd: Łańcuchy górskie położone w prowincjach Syczuan, Gansu i Shaanxi w Chińskiej Republice Ludowej.
O mnie: Jestem pandą.
statystyki
sekcja użytkownika
Panda wielka zamieszkuje lasy bambusowe na wysokości 1600-3500 m n.p.m. (zimą schodzi do 800 m n.p.m.). Jej przynależność do drapieżnych nie ulega wątpliwości, lecz w rzeczywistości zwierzę odżywia się prawie wyłącznie pędami bambusa, choć – podobnie jak większość zwierząt drapieżnych – nie gardzi jajami i gryzoniami, które zjada wraz z pokarmem roślinnym. Panda je bardzo dużo – na dobę potrzebuje ok. 38 kilogramów paszy. Przez długi czas była zaliczana do rodziny szopowatych jako odległy krewny pandy małej, jednak badania genetyczne wykazały, że panda wielka jest spokrewniona z niedźwiedziami, od których oddzieliła się we wczesnym rozwoju rodziny niedźwiedziowatych. Jej najbliższym krewnym jest niedźwiedź andyjski.

This Flash Player was created @ FlashWidgetz.com.

KONTO NA LAST.FM